Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
171 postów 6691 komentarzy

Lotna

Lotna - Copyright © 2014 - 2020 Lotna. Kto trzęsie drzewem prawdy, na tego spadają obelgi i nienawiść -- Konfucjusz; Nie jesteśmy sobą, zamordowano nam rodziców, zamieniono nazwiska, wymazano pamięć, skazano na cudzość. -- Zorian Dołęga Chodakowski(

Jadłodajnia na dwa sposoby

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Czyli jak sobie stworzyć piekło albo niebo na ziemi

 

Dr Jordan B. Peterson jest Kanadyjczykiem, który w całym anglojęzycznym świecie wsławił się walką z polityczną poprawnością dotyczącą ruchu LGTBQ+ . Jest - czy ze względu na stan zdrowia był - wykładowcą na Uniwersytecie Ryerson w Toronto i prowadził prywatną praktykę psychologa. Niektóre jego wykłady dostępne są na YouTube.

Właśnie fragment jednego z jego wykładów zwrócił moją uwagę. Wykład dotyczył rywalizacji braci biblijnych - Abla i Kaina, ale nie o tym była mowa w tym fragmencie, ale o dwóch jadłodajniach - dobrej i złej. chociaż nie było to porównanie do biblijnych braci. Mowa raczej o tym, jak można sobie samemu stworzyć małe piekło na ziemi, albo - osobisty kawałek nieba.

 W tym przypadku mowa o małej restauracji, ale oczywiście niebo lub piekło moźna stworzyć w każdej dziedzinie stosunków i układów międzyludzkich, w każdej dziedzinie życia, gdzie mamy do czynienia z choćby jeszcze jedną istotą ludzką, choć tak doprawdy, piekło lub niebo stwarzamy przede wszystkim samym sobie...

Fragment dotyczył przyjaciela pana Petersona, bardzo zdolnego człowieka, który, jak to się mówi, nie wykorzystał swojego potencjału, swojej inteligencji, daru, jaki otrzymał, a który, ku swojej zgubie, roztrwonił. Peterson próbował mu pomóc, poczynając od usiłowań przekonania przyjaciela, że podjęcie nieskomplikowanej pracy nie jest jego niegodne, pomimo, że jest poniżej jego potencjalnych możliwości intelektualnych.

I tu wykładowca przeszedł do pytania - czy faktycznie istnieją prace, które są poniżej godności ludzkiej?
Podał przykład kasjera w sklepie, który może, zgorzkniały, z racji swojej niskiej pozycji, utrudniać wszystkim, jak również sobie, życie na każdym kroku, ale który przecież robić tego nie musi.

Następnie wspomniał przykład jadłodajni opisanej w wierszu „Nirvana”, przyjemnego miejsca, gdzie posiłek jest smaczny, obsługa bezpośrednia i przyjazna, miejsce, do którego się chętnie przychodzi i w którym chciałoby się spędzić jak najwięcej czasu.

Dokładnego opisu doczekał się jednak inny rodzaj jadłodajni, podobnej do tych, jakie pamietam z Toronto, razem ze śniadaniowym menu, które po mojej pierwszej i ostatniej próbie pożywienia się w ten sposób, zostało, w niezwykle krótkim czasie gwałtownie odrzucone przez mój organizm, na wszelkie możliwe sposoby.
Z pewnością niektórzy z nas pamiętają podobne przybytki z PRLu - na myśl przychodzą bary mleczne, czy restauracje dworcowe, sale jadalne w małych hotelikach - spelunkach, i temu podobne przybytki. W niektórych z nich można było zjeść smaczny i tani posiłek, w innych podawano np. letnią, cienką zupę z wkładką z karalucha.

Typowe śniadanie serwowane w jadłodajniach, podejrzewam, że w tradycji angielskiej, składa się z grzanki, sadzonych jajek z chrupiącymi paskami boczku lub małymi kiełbaskami śniadaniowymi i z przysmażonymi ziemniakami. Do picia podawany jest sok pomarańczowy i kawa, zazwyczaj z mlekiem lub śmietanką.

Oto, w wolnym tłumaczeniu, opis śniadania w jadłodajni autorstwa Jordana B. Petersona.

Idziesz do jadłodajni o siódmej rano, siadasz, zamawiasz jajka na boczku, z grzanką i rozglądasz się dookoła: Był to prawdopodobnie rok 1975, kiedy okna zostały umyte po raz ostatni, a na ścianach jest nikogo nie wzruszająca gruba warstwa tłuszczu. Podłoga też ma taką charakterystyczną lepkość, którą trzeba dopracować na przestrzeni lat.
Kelnerka nie jest zadowolona, ze swojej tutaj obecności, a facet za barem nie jest zadowolony, że ona jest kelnerką, z którą akurat przyszło mu pracować.
Potem idziesz schodami w dół do ubikacji - co jest samą w sobie swego rodzaju specyficzną wyprawą, wracasz ... zamówiłeś głupie jajka, grzankę i boczek i serwują ci posiłek...

Jajka są zbyt spieczone, a więc brązowe z dołu, trochę surowe u góry i... zimne w środku... trzeba się napracować, żeby w ten sposób usmażyć jajka, ale można to doprowadzić do mistrzostwa... dziesięć lat zgorzknienia może nauczyć smażenia jajek w ten sposób...
Potem grzanka - oto co trzeba z nią zrobić: bierzesz biały chleb - no wiesz, to białe coś, pokrojone w kromki, którego nikt nigdy nie powinien jeść, wkładasz do piekarnika do grzanek, czekasz aż wyskoczy i ponieważ jest spieczony, zeskrobujesz warstwę, zrzucasz okruchy, żeby nie wyglądał zbyt na przypalony, potem czekasz aż wystygnie i smarujesz zimną margaryną - po pierwsze nie masłem - ale kiedy posmarujesz zimną margaryną, to rozedrzesz dziury w grzance, która wtedy ma tu i ówdzie grudki margaryny; w efekcie jest bardzo sucha, oprócz tych miejsc, gdzie jest zbyt tłusta... To jest swego rodzaju małe dzieło sztuki...
Wrzucasz to na talerz obok jajek i ziemniaków...
A oto jak prawidłowo przygotowujesz ziemniaki... z resztek ziemniaków... dokładasz resztki ziemniaków do starych resztek ziemniaków... tygodniami, tak źe niektóre z tych ziemniaków przestały być ziemniakami, bo przybrały konsystencję matki ziemi; następnie wrzucasz je na patelnię i je jakby nieco ukrywasz, a potem trochę przypalasz, wrzucasz je na talerz i - Jezu, z pewnością nie jest to coś, co chciałbyś jeść...!
A potem boczek - musisz koniecznie kupić boczek najniższej jakości, - od tego zaczynasz, a potem wrzucasz go na grill. Grill musi być zbyt gorący - aby osiągnąć odpowiedni efekt - mianowicie musisz go tak usmażyć, aby był surowy w niektórych miejscach i w niektórych miejscach spalony; wtedy ma ten zachwycający zapach świni, który może dostarczyć wyłącznie najtańszy, źle usmażony boczek... albo serwuj te śniadaniowe małe kiełbaski, do których nikt przytomny na umyśle nie dopuściłby niczego żywego na odległość 5 metrów - i podajesz to na stół.
Serwujesz z sokiem pomarańczowym, który jest pomarańczowy tylko w kolorze... i z kawą, która... Ach, co można powiedzieć o kawie? - została nastawiona zbyt wcześnie rano - to po pierwsze, złej jakości kawa, nastawiona zbyt wcześnie, ostygła raz czy dwa razy i ponownie podgrzana.... zaserwowana z ... wybielaczem ( proszek udający mleko).

Po czym serwujesz to wszystko: Oto twoje śniadanie!

- Nie, człowieku, to nie jest śniadanie, to jest piekło!
I ty je sam stworzyłeś!

A potem, co robisz, jeśli jesteś właścicielem takiej jadłodajni - bo masz mizerne życie, jeśli masz taką jadłodajnię, a bardzo ciężko pracowałeś, aby tego dokonać - każdego wieczora kiedy idziesz do domu - przeklinasz swoją żonę, przeklinasz swoje dzieci i zajebiście przeklinasz Boga, za to, że stworzył wszechświat, w którym jadłodajnia taka, jak twoja ma prawo bytu.

NIRVANA
Charles Bukowski

Pozbawiony szans

Całkowicie odcięty od celu

Był młodym mężczyzną podróżującym autobusem przez Północną Karolinę

Po drodze dokądś zaczął padać śnieg

Autobus zatrzymał się przy małej kawiarni na wzgórzach

Pasażerowie weszli

Usiadł przy ladzie z innymi i zamówił

Przyniesiono jedzenie

A posiłek był szczególnie smaczny,

i kawa

Kelnerka była inna niż kobiety, które znał

Była prostolinijna i biła od niej naturalna radość

Kucharz opowiadał szalone historie, a zmywacz z tyłu zaśmiał się dobrym, czystym, przyjemnym śmiechem

Młody człowiek patrzył na śnieg przez okno

I chciał w tej kawiarni zostać na zawsze

Dziwne przepłynęło przez niego uczucie

Że wszystko tam było pięknie

I na zawsze pozostanie piękne

Kiedy kierowca autobusu powiedział pasażerom, że czas wsiadać

Młody człowiek pomyślał: Po prostu zostanę tutaj, po prostu tutaj zostanę

Ale potem wstał i poszedł za innymi do autobusu

Znalazł swoje miejsce i spojrzał na kawiarnię przez okno

Autobus ruszył w dół zakrętu

W dół, ze wzgórz

Młody człowiek spojrzał prosto przed siebie

Inni pasażerowie rozmawiali o innych sprawach

Albo czytali lub próbowali zasnąć

Nie zauważyli cudowności

Młody człowiek przechylił głowę na bok, zamknął oczy i udawał, że śpi

Nie było nic innego do roboty

Niż słuchać dźwięku silnika

I odgłosu opon na śniegu

 

Tłum. Lotna

https://youtu.be/8_RjcO6q5x8 

KOMENTARZE

  • @ Autorka
    Litości to za grosz Pani nie ma, żeby tak ludzi dołować ;-DDD

    Mam przykład z Holandii - stoi budynek. Na pierwszym piętrze prosiaczki, z drugiego wyjeżdżają... konserwy.

    Oczywiście 5*

    Ukłony
  • Autorka
    Bo śniadanie należy jeść w domu albo osobiście do pracy przyszykować. W Polsce każda dobra matka dzieciaki bez śniadania do szkoły nie wypuści dlatego, aby podobnych niespodzianek uniknąć. Zaś dzieci przedszkolne na cateringi są skazane i to właśnie jest cały dramat, o regularnym okradaniu maluchów już nie wspominając. Niby w przedszkolach są kamery, ale jakoś dziwnym trafem stoły z jedzeniem omijają...
  • @Jasiek 11:36:29
    Czyli piekło na dole, niebo na górze - czy odwrotnie? :)
  • @viridiana 12:31:12
    W żadnym kraju na świecie matki nie wypuszczają dzieci do szkoły bez śniadania, nie tylko w Polsce; dzieci do restauracji na śniadanie, czy lunch nie chodzą, co najwyżej młodzież ze szkół średnich i starsza, a przede wszystkim - dorośli.
    Mój wpis jest nie całkiem na ten temat odżywiania maluchów, ale dziękuję za wizytę.
  • czasem pozory mylą;
    Dawno dawno temu, będąc na greckiej wyspie Syros (jednej z ciągu Cyklad na morzu Egejskim) w parę osób postanowiliśmy coś smacznego zjeść i za poradą tambylców poszliśmy do pobliskiej restauracji (tawerny). Wchodząc z ulicy do środka małe zaskoczenie bo nikogo oprócz osoby z obsługi nie było. Wystrój współczesny. Ale ktoś z zewnątrz powiedział że jest druga część w piwnicy. Tak więc poszliśmy bocznymi schodkami do tej piwnicy. A tam niespodzianka: wystrój prawie jak ze średniowiecza, kamienne ściany i podłoga, stoły/ławy zbite ze źle oheblowanego drewna, wzdłuż jednej ze ścian tylko ogromne stare dębowe beczki z winem, generalnie niezbyt czysto, czasem ogromny karaluch przemykający między beczkami, a obsługę stanowiło starsze małżeństwo (na oko około siedemdziesiątki). Początkowa konsternacja, ale w tawernie sporo ludzi zajada za smakiem atrakcyjnie wyglądające potrawy i panuje gwar i dobry nastrój. Postanowiliśmy spróbować. I nikt nie żałował bo serwowali tam jedne z najlepszych potraw jakie udało mi się w życiu skosztować. Ośmirnice, baranie języki w sosie pomidorowym, ryby z grila z sosem cytrynowym itp. A wino oczywiście z tych ogromnych beczek z zapachem drewna. Ciekawostka: w Grecji wino zamawia się w kilogramach, do obiadu zamawia się z reguły pół kilo wina (czyli pół litra) w karafce na dwie osoby. Tak więc okazało się, że restaurację na parterze budynku prowadziły dzieci małżeństwa prowadzącego restaurację w piwnicy. Próbowałem przed chwilą znaleźć tę tawernę na internecie ale nie widzę, może już nie istnieje.

    dla orientacji link do zdjęc z wyspy Syros,
    https://www.google.ca/search?source=univ&tbm=isch&q=syros+island&sa=X&ved=2ahUKEwjO_9b6__LrAhXSU80KHT-nC3wQsAR6BAgEEAE&biw=1366&bih=663
  • Jadam zawsze co sam upitraszę
    Jak chcę na szybko to manną kaszę
    Często surówki, by było zdrowie
    Bez mięsa, bo żołądek w odmowie
    Owoce lubię, lecz bez półświatka
    Wbrew szokującym cenom za jabłka
    Pozdrawiam
    Szczęść Boże
  • autor
    tak droga Pani , mozna zycie konsumowac na dwa sposoby , mozna brac z niego radosc , usmiech pomimo sniegu i sloty a mozna tez brac takie nijakie kąski i ciagle narzekac . Ma Pani racje kuchnia jest własnoscią kazdego z nas . Co upichci to zje :))))))

    prosze pamietac co Grechuta mówił ,

    https://youtu.be/oG6pEolAKm8

    pozdrowienia
  • @Nibiru 17:45:37
    Owszem, zdarzają się takie dziwy, ale wtedy widocznie właściciele nie tyle zapracowują na swoje piekło ile zaniedbują niebo. :)
    Dawno temu na Danforth w Toronto była restauracja brudna i klejąca, w której podawano herbatę w zatluszczonych szklankach, łazienka na dole to był koszmar, jakiego nigdy w Kanadzie nie widziałam, ale mieli tam wyśmienite żarcie hinduskie, po prostu niebo w gębie. Nikt się nigdy nie rozchorował, ani dorośli, ani dzieci, może dlatego, że jedzenie było pikantne. Restauracja była zawsze pełna, bo ludzie z tego kręgu kulturowego przychodzili licznymi rodzinami, jak to oni mają w zwyczaju. Sztućce oczywiście też były tłuste, ale wielu to nie przeszkadzało, bo jedli palcami. Tylko ta herbata z pływającymi okami tłuszczu.... Takich rzeczy się nie zapomina. :))
  • @JAM.M 18:43:43
    Dziękuję za wizytę i pozdrawiam wzajemnie!
  • @rowszan 18:56:18
    „kuchnia jest własnoscią kazdego z nas . Co upichci to zje ”
    Ano właśnie - w tym sensie jesteśmy kowalami swojego losu. :))

    Dziękuję za muzyczkę i odwdzięczam się -jeden z moich ulubionych artystów, który też tworzy małe kawałki nieba :)
    https://youtu.be/SKn3qsWf29c
  • Dzień dzisiaj postny...
    W piątki o żarciu pisać się nie godzi. W pozostałe dnie też nie, bo wszak wszystko i tak dupą wylizie. Wszystko jeść trzeba, co tam kobity na stół podadzą, nie grymasić.

    Chunk Bukowski kobity zdatnej nie miał, kurwiarz był, to i nic nie jadł, ino pił. I do starości dożył, na piwsku jechał całymi laty. Wiela Rodaków naszych, co tera na exilu u Szwaba lub Angola za niewolnika robić muszą, też tak czyni. Jak duch silny, to żarcia wiela nie trza.
  • @Pan podporucznik 22:20:23
    Witam Pana podporucznika.

    Tu się z Panem zgadzam:
    „Wszystko jeść trzeba, co tam kobity na stół podadzą, nie grymasić.”

    Skoro Bukowski był jaki był, nic dziwnego, że wspomnienie miłego bistro z dobrym jedzeniem i sympatyczną kelnerką jawiło mu się jak Nirvana - nie miał zdatnej kobity - może trzeba mu było wtedy zostać w tej Nirvanie i poderwać te prostolinijną kelnerkę, a wtedy nie musiałby żyć całe życie o piwsku. :)

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

ULUBIENI AUTORZY

więcej